Tatry o wschodzie Słońca

Jedni o czwartej nad ranem nucą „czarnego bluesa”. Inni z kolei o tej porze ustawiają statywy, odliczając minuty do pierwszych promieni wschodzącego Słońca. Wszystko budzi się do życia w swoim tempie. Złota godzina wybija. Wiosna zagościła na dobre. A my znów wędrujemy, malachitowymi łąkami. Niezmiennie tylko „pejzaż w powieki miękko wsiąka”…

Tekst: Łukasz Mucha