Grań Wideł

Witold Paryski w swoich przewodnikach pisał o niej – “najpiękniejsza grań w Tatrach”. Postanowiliśmy przekonać się o tym na własne oczy i rzeczywiście, ciężko się z nim nie zgodzić. Niesamowite widoki dookoła, zapierające dech w piersiach przepaście, ścianki o trudnościach czwórkowych, kilka zjazdów po drodze – to wszystko i nie tylko zastaniecie na wspaniałej Grani Wideł.

Pamiętam, że kilkanaście lat temu, kiedy rozpoczynałem swoje przygody w Tatrach, moim wielkim marzeniem było zdobycie Orlej Perci. Owiana legendami, uchodząca za najtrudniejszy szlak turystyczny przepiękna tatrzańska grań. Wreszcie doczekałem się dnia, kiedy po raz pierwszy się z nią zmierzyłem. Dziś Orla Perć jest dla mnie niedzielnym spacerkiem, jednak dalej pozostała symbolem dojrzewania, respektu i cierpliwego czekania. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc na horyzoncie pojawiały się kolejne cele i wyzwania m.in. Gerlach drogą Martina, Droga Jordana łącząca Durny Szczyt i Łomnicę, ale i gdzieś w oddali zawsze przyświecała, niczym najjaśniejszy neon, Grań Wideł. Wielokrotnie obserwowałem ją z Kieżmarskiego Szczytu, z podejścia na Łomnicę przez Cmentarzysko, jak również i z jej wierzchołka. Wkrótce stała się dla mnie czymś na wzór idée fixe w umyśle maniaka. Myśl o jej przejściu nie była już w stanie opuścić mojej głowy.

Grań Wideł to zespół urwistych szczytów w słowackich Tatrach Wysokich, łącząca Łomnicę z Kieżmarskim Szczytem. Jest fragmentem długiej południowo-wschodniej grani Wyżniego Baraniego Zwornika. Widły oddzielają Dolinę Łomnicką od Doliny Dzikiej i Miedzianej Kotliny. Na samej grani wyróżniamy (w kolejności od Łomnicy): Miedziany Mur, Niżnią Miedzianą Przełączkę, Zachodni Szczyt Wideł, Przełęcz w Widłach, Wielki Szczyt Wideł (2522 m), Wyżnią Przełęcz w Widłach, Wschodni Szczyt Wideł, skąd przez Kieżmarską Przełęcz kończymy grań na Kieżmarskim Szczycie.

Śpimy w Galérii Encián (1751 m) w starym budynku kolejki na Łomnicę, który od jakiegoś czasu funkcjonuje jako schronisko. Zyskujemy na czasie, bo stąd mamy raptem 2,5h na Łomnicę. Jednocześnie możemy podziwiać gwieździste niebo w nocy i bajeczny wschód słońca nad ranem. Wszystko w jednym pakiecie, taka całkiem spora wartość dodana.

Jeszcze szybkie espresso na 2634 m, jakaś rzodkiewka, podział sprzętu, wybija 8:00 i startujemy. Na grani widzimy już kilka zespołów, ale biorąc pod uwagę pogodę, która tego dnia była chyba najlepsza w całym sezonie, liczba wspinaczy nie jest powalająca. Zresztą lepiej dla nas, bo nie powinno być zatorów na drodze.

Początek grani prowadzi przez Miedziany Mur o wycenie dwójkowej, w sam raz na rozgrzewkę. Nie sprawia nam on trudności, a droga jest w miarę intuicyjna i oczywista, więc stosunkowo szybko docieramy na Zachodni Szczyt Wideł. Idziemy na dwa zespoły, praktycznie ramię w ramię, choć przez to najwięcej czasu ucieka nam na fotografowaniu siebie nawzajem. 

Z każdą godziną skała staje się coraz cieplejsza, więc wiejący od wschodu wiatr, nie jest taki uciążliwy. Idąc  w kierunku Wielkiego Szczytu Wideł, wspieramy się WHP, choć tom 21 wydany kilkadziesiąt lat temu jest już miejscami bardzo zdezaktualizowany. Momentami opisy przedstawiają niemalże chodniki, jednak dziś pozostały po nich piargi i wypadające kamienie.

Na horyzoncie pojawiają się kilkuwyciągowe ścianki o trudnościach czwórkowych, z pięknymi chwytami i stopniami. Podstawowy zestaw friendów i kości spokojnie wystarcza do porządnej asekuracji. Słońce przygrzewa, a my powoli docieramy na Veľká Vidlová veže, która jest najwyżej położonym obiektem na całej Grani Wideł. Zerkając pod nogi widzimy bardzo urwiste ściany opadające zarówno do Doliny Dzikiej, jak i do Cmentarzyska w Dolinie Łomnickiej.

Na szczycie spędzamy z godzinę, absorbując promienie Słońca (w końcu świętujemy ostatni weekend wakacji) i delektując się zapierającymi dech w piersiach tatrzańskimi pejzażami. Wpisujemy się do książki i udajemy się do stanowiska, gdzie czeka nas pierwszy 25-metrowy zjazd. Dla bezpieczeństwa mieliśmy liny 60-metrowe i śmiało mogę stwierdzić, że był to dobry wybór.

Przed nami odsłaniają się ostatnie trudności na czwórkowym delikatnie przewieszonym wyciągu prowadzącym na Wschodni Szczyt Wideł. Nagle, jakby znienacka, stawiając ostatnie kroki uświadamiam sobie, że właśnie pokonaliśmy całą Grań Wideł. Satysfakcja i jeszcze większy uśmiech na twarzy. Jeszcze jeden 12 metrowy zjazd na Kieżmarską Przełęcz i nieco „okrężną” drogą wchodzimy na Kieżmarski Szczyt. Zegarek pokazuje godzinę 17:00, więc pędzimy do Skalnatego Plesa, żeby zdążyć na ostatnią kolejkę do Tatrzańskiej Łomnicy. Prawa Murphy’ego są jak zawsze nieubłagane… Zabrakło nam 2 minut.

Patrzę za siebie i prowadząc wewnętrzny monolog, dochodzę do wniosku, że właśnie spełniło się moje tatrzańskie marzenie. Któreś z kolei. Może i nie jakoś szalenie wyrafinowane, ale poprzedzone na prawdę długim wyczekiwaniem zwłaszcza, że prawie każdy weekend spędzam w Tatrach. Jednak im dłużej się na coś czeka, tym większa przyjemność, kiedy się to otrzyma. Zdecydowanie tak.

Tekst: Łukasz Mucha

Tatry